
Ma matka była damą
Raz w pewnej restauracji
Usiadło kupców trzech
Wesoło było im więc w krąg
Rozbrzmiewał wciąż ich śmiech
Przystojna kelnereczka
Spytała co chcą pić
A jeden z nich, największy kpiarz
Jął szydzić z niej i drwić
Z początku udawała że
Nie słyszy nic a nic
Lecz wkrótce z pięknych oczu dwóch
Zaczęły płynąć łzy
Więc kiedy jej dręczyciel
Zbyt gruby rzucił żart
Cofnęła biedna się o krok
I powiedziała tak
Ma matka była damą
Doprawdy jak pan śmie
Ach nie ma tu nikogo
Kto by obronił mnie
Mój starszy brat Stanisław
Gdzieś mieszka w mieście tym
Gdybym wreszcie odnalazła go
Obrońcą byłby mym
Trzej kupcy zawstydzeni
Słuchali skargi tej
Żartowniś również wiedział już
Że się zachował źle
Panienko
Krzyknął
Wybacz
Niewczesne żarty me
I jeśli możesz powiedz mi
Jak brzmi nazwisko twe
A gdy odpowiedziała mu
On krzyknął znowu: Mam
Jak mały jest ten wielki świat
Ja twego brata znam
Więc zostań moją żoną
Ucieszy się twój brat
Ja kocham cię od chwili gdy
Mówiłaś do mnie tak
Ma matka była damą
Doprawdy jak pan śmie
Ach nie ma tu nikogo
Kto by obronił mnie
Mój starszy brat Stanisław
Gdzieś mieszka w mieście tym
Gdybym wreszcie odnalazła go
Obrońcą byłby mym