Jak gdyby nigdy nic
Odkąd Tyś odeszła, nie ma u mnie żadnej zmiany,
Jedno się zmieniło: Już nie jestem zakochany.
Nawet gdybyś miała wrócić do mnie znów,
Z żalu i zdziwienia brakłoby mi słów,
Lecz nie dojrzysz we mnie tego, co w mym sercu drzemie.
Gdy wrócisz, o nic Cię nie zapytam,
Po prostu Cię przywitam - jak gdyby nigdy nic.
Gdy wrócisz, po tylu długich latach,
Zastaniesz pokój w kwiatach - jak gdyby nigdy nic.
Lecz gdy w tej chwili napotkasz mój wzrok,
Dojrzysz w nim żal, tak wielki żal, że wstrzymasz swój krok.
Zrozumiesz, że coś się w nas skończyło,
Choć chcesz to zmienić siłą - jak gdyby nigdy nic.
Może być nie dojrzysz gniewnych błysków moich oczu
I już nie zrozumiesz tego, com w tej chwili poczuł.
W chwili, gdyś ode mnie poszła w marny świat,
Choć od tego czasu przeszło wiele lat.
Myśl to niepojęta, jak Ty tego nie pamiętasz.
Gdy wrócisz, o nic Cię nie zapytam
Po prostu Cię przywitam - jak gdyby nigdy nic.
Gdy wrócisz, po tylu długich latach,
Zastaniesz pokój w kwiatach - jak gdyby nigdy nic.
Lecz gdy w tej chwili napotkasz mój wzrok,
Dojrzysz w nim żal, tak wielki żal, że wstrzymasz swój krok.
Zrozumiesz, że coś się w nas skończyło,
Choć chcesz to zmienić siłą - jak gdyby nigdy nic.