Dorota Osińska

Z sufitu


Print songSend correction to the songSend new songfacebooktwitterwhatsapp

Jest takie miejsce na suficie,
Gdzie czasem widać rzeczy sedno.
Wystarczy długo się wpatrywać,
Wtedy, gdy jest ci wszystko jedno

Gdy coraz mniej rozumiesz z tego,
Co w życiu nam się zdarza.
A czas wydziera dni i noce,
Jak kartki z kalendarza.

Co z tą nadzieją, czemu wciąż
Jak zimne ognie gaśnie?
Czemu tak smutno wokół mnie,
Choć się spełniają baśnie?
Co?
Co z tą nadzieją?
Bóg coraz bardziej roztargniony,
Pewnie za dużo ma na głowie,
A gdy na wysokościach zamęt,
Czy spać spokojnie może człowiek?
Gdy ciemno, budzą się demony,
Bezczelnie włażą wszędzie.

A że się mnożą bez umiaru,
To jeszcze ciemniej będzie.
Co z tym rozumem, czemu śpi,
Gdy tak potrzebny właśnie
Czemu tak głupio wokół mnie,
Gdy się spełniają baśnie?
Co?
Co z tym rozumem?
Mój anioł stróż się właśnie zdrzemnął.

Ma przerwę w pracy aż do świtu.
By jakoś przetrwać noc bezsenną,
Czytam "Nieznośną lekkość bytu".
Nade mną niebo rozgwieżdżone,
A we mnie mgła zwątpienia.
Gapię się w sufit, choć wiem dobrze,
To nie najlepszy punkt widzenia.
Co z tą nadzieją, czemu wciąż
Jak zimne ognie gaśnie?
Czemu tak smutno wokół mnie,
Choć się spełniają baśnie?
Co?
Co z tą nadzieją?
Co z nadzieją?